Bariery w komunikacji z dzieckiem

W życiu każdego z Nas drodzy Rodzice z pewnością niejednokrotnie staraliście się pomagać zarówno dorosłym jak i dzieciom w  smutnych chwilach, czy w trudnych, problemowych sytuacjach.

Czasem choć bardzo chcemy pomóc, niektóre nasze wypowiedzi będące reakcją na dany problem w gruncie rzeczy sprawiają, że dana osoba zamyka się w sobie, lub staje się jeszcze bardziej rozgoryczona. Dlaczego tak się dzieje? Otóż czasem nieświadomie stosujemy pewne komunikaty, które ograniczają skuteczną komunikację.

Przypomnijcie sobie sytuacje, gdy mieliście jakiś kłopot, problem i otrzymaliście od kogoś pomoc. Co Wam wtedy pomogło? Jakie zachowania? Jakie słowa? Jakie gesty? A co prowokowało w Was niechęć i wycofanie. Co powodowało brak zrozumienia, konflikt. Napisałem, w tytule że bariery dotyczą komunikacji z dzieckiem. Można jednak spojrzeć na sprawę szerzej i pomyśleć o tym także w kontekście dorosłych.

Poniżej przedstawię pokrótce najczęściej spotykane reakcje, które mogą stanowić przeszkody w skutecznej komunikacji. Przykłady są  zaczerpnięte z różnych publikacji oraz wynikają z mojego doświadczenia.

Zaznaczę, że przykłady dotyczą wypowiedzi rodzica w reakcji,  gdy dziecko ma problem, gdy nam się zwierza.

Rozkazy, nakazy, polecania

 „Przestań marudzić!”, „Nie rozmawiaj ze mną w ten sposób!”

Tego typu komunikaty rodzą bunt. Zawierają informację, że nie akceptujemy tego co się z dzieckiem dzieje. Nie uwzględniają co się z dzieckiem dzieje.

Ostrzeganie, straszenie, groźby

„Jeśli będziesz tak dalej robił, to pożałujesz!”

Taka bariera zachęca do sprawdzenia, czy z pewnością zapowiadane skutki nastąpią. Słysząc to możemy poczuć strach, uległość, złość.

Dawanie gotowych rozwiązań, udzielanie rad

„Na Twoim miejscu…”, „ A może zrób to w taki sposób ”,  „Powinieneś zawsze słuchać starszych”, „Nie powinieneś się tak czuć…”

W ten sposób nie budujemy u dziecka samodzielności, nie nakierunkowujemy na szukanie rozwiązań.  Tego typu rady sugerują, że dziecko nie potrafi samo rozwiązać własnych problemów. Sprawiają, że może poczuć się jeszcze gorzej. Udzielanie rad w momencie, gdy dziecko ma problem, nawet jeśli w dobrej intencji, wskazuje raczej dziecku na zależność od innych.

Analizowanie, stawianie diagnozy

„Twój błąd polega na …” „ To dlatego, że jesteś zmęczony.”, „Problem tkwi, że synku nie potrafisz bawić się z innymi”.

Trochę jak powyżej, nie skupiamy się na tym co przeżywa dziecko a raczej na ocenie. Wyciąganiu na pierwszy plan niedociągnięć.

Wyśmiewanie, obrażanie, krytykowanie, obwinianie

„Nie myślisz logicznie”, „Jesteś leniwy…” , „Jesteś rozpuszczonym bachorem”, „ Beksa”

Tutaj przecinamy nić porozumienia. U dziecka może pojawić się wiele nieprzyjemnych emocji:  złość, smutek, czy atak słowny. Tego typu komunikaty są silne i krzywdzące.

Użalanie się

 „Tak mi Ciebie bardzo żal.”, „Biedactwo moje.”

Takie użalanie się raczej „dołuje”. Jest to również sugestią, że nie można czuć niektórych emocji.

Zaprzeczanie i bagatelizowanie

„Nic się takiego przecież nie stało.”, „ Nie martw się bez powodu.”

Tego Typu komunikaty przede wszystkim prowokują złość i chęć wycofania się.

Wypytywanie, dopytywanie co się stało.

„Kto Ci naopowiadał takich rzeczy?”, „Ty też źle się zachowywałeś?”, O co pokłóciłeś się z kolegą?”

W tym przypadku to zasypywanie dziecka pytaniami. Wypytywanie co się stało, jak się zachowało, jak do tego doszło itp. Ciągłe pytania mogą wzbudzać poczucie winy, wątpliwości czy rodzic nam ufa, podejrzliwość. Przypomina to przesłuchanie.

Czytając to, można poczuć zaskoczenie, zwłaszcza jeśli wcześniej nie zastanawialiście się nad swoją komunikacją. Okazuje się, że wiele z wymienionych reakcji stosujemy na co dzień. Tak postępujemy, bo tak się nauczyliśmy.  Wydają nam się skuteczne. Może nigdy nikt nam nie powiedział,  jak odbiera nasze wypowiedzi, lub że po prostu można inaczej. Nasze słowa zawierają w sobie o wiele więcej niż tylko słowa. To cegiełki w budowaniu relacji. To informacje, że jest dla nas ważne, że je akceptujemy.

Zaznaczę, że w sytuacji bezproblemowej nie wszystkie przedstawione reakcje stanowią bariery komunikacyjne.  Bo przecież nie jest niczym niewłaściwym, dopytywanie dziecka jak wyglądał jego dzień w sytuacji, gdy nie przeżywa nieprzyjemnych emocji. Z kolei, gdy dziecko ma problem pamiętajmy, że najbardziej oczekuje od nas przede wszystkim: zrozumienia, aktywnego słuchania oraz zaakceptowania uczuć.  Ale o tym szerszej już niedługo.

 

Marcin Poncyliusz